KIEDY ZNIKAM

Pojawiam się i znikam. Jestem jak nie do końca oswojony kocur i już chyba pozostanę taki na zawsze. Chodzenie własnymi drogami… Nie znam lepszego sposobu na życie.

Bywa to jednak uciążliwe dla tych, którzy na mnie czekają. Po tym jak zniknę bez słowa.

Continue Reading

APATIA

Siedzę nad pustą kartką, półprzytomny i przerażony własną niemocą. Nie mam sił, by cokolwiek napisać. Zaciskam zęby, uświadamiając sobie, że ten marazm trwa od kilku dni. Nieważne, co robię, nieważne jak mija dzień – każdego wieczoru i tak jestem wycieńczony. Kiedyś o tej porze wyrzucałem z siebie myśli jak szalony. Pisałem na przemian powieść i bloga, prowadziłem też notatnik ze szkicami innych historii – takich, za które zabiorę się w bliżej nieokreślonej przyszłości. W mojej głowie aż roiło się od pomysłów, a ja ledwo nadążałem z ich zapisywaniem.

Continue Reading

NIEOBECNOŚĆ

Lublin powitał mnie chłodno, podobnie jak w zeszłym roku. Ale nie narzekam. W naszej szerokości geograficznej trudno uciec teraz od deszczu i szarości.

Zbyt wiele czasu poświęcam na błąkanie się po mieście. Nie do końca bezcelowo, bo unikam w ten sposób nowego mieszkania. W nowym pokoju czuję się dość nieswojo. Cztery ściany zdają się ściśnięte zbyt blisko siebie. Wcześniej nie podejrzewałbym siebie o klaustrofobię, jednak teraz zaczynam mieć wątpliwości. Poza tym pokój jest zagracony jak moja głowa. Powinien być przytulnym schronieniem, jednak daleko mu do tego miana. To ciasna klatka, w której miotają się moje myśli.

Continue Reading

O RZECZACH UTRACONYCH

Twórczości i wyrażaniu siebie nie zawsze jest po drodze. Bywa, że w kapeli muzycy grają tylko pod dyktando despotycznego lidera. Aktor – pod czujnym okiem reżysera – trzyma się scenariusza. Pisarz po prostu opowiada historię. Nadmiar prywaty zwykle szkodzi opowieści – chyba że pisze się autobiografię. Mówimy jednak o fikcji… Tutaj autor zwykle musi skryć się w cień i pozwolić bohaterom żyć własnym życiem. I czuwać nad historią, doprowadzić ją do końca tak, by nie wymknęła się spod kontroli. Taka jego rola.

Continue Reading

NIE KAŻDY SEN JEST KOSZMAREM

Nigdy nie potrafiłem pisać wierszy. A szkoda… Bo powinienem napisać o niej wiersz. Zanim zapomnę, że w ogóle mi się przyśniła… W końcu wspomnienia bywają kruche, zwłaszcza te dotyczące snów.  

Nawet nie wiem jak ubrać ją w słowa. Eteryczne ciało z sennej materii trudno ubrać w cokolwiek. Najoczywistszą formą byłby obraz; kadr wyrwany z sennego filmu. Fotografie snów muszę jednak zostawić następcom Salvadora Dalego. Sam mam problemy z narysowanie okrągłego koła; nawet, gdybym posiadał zdolności plastyczne i tak miałbym teraz problem. Bo pewna senna istotka już zaczęła rozmywać się w mojej pamięci. Dlatego muszę coś zrobić… Cokolwiek, żeby tylko ocalić ją od zapomnienia.

Continue Reading

BEZ MARZEŃ BYŁBYM NIKIM

Lato trwa nadal, więc chyba powinienem pisać w cieplejszych barwach. Przychodzi mi to z trudem, poza jednym tekstem. To drobna urocza rzecz o zerowym stężeniu melancholii. Ale na nią przyjdzie czas później.

Ostatnie dni zlewają się w jedno, zupełnie jakby czas się zatrzymał. Sobota, niedziela, poniedziałek, wtorek… Patrząc na kalendarz zdaję sobie sprawę, że dni mijają tak niedorzecznie szybko. Jednak nie czuję tego na własnej skórze. Może dlatego, że moje życie toczy się ostatnio wokół tych samych miejsc i piosenek.

Continue Reading

PRZYPOWIEŚĆ O SZCZURACH

Cel w życiu, istotna rzecz. Czym byłoby życie bez celu, jeśli nie ponurą wegetacją?

Cel pomaga przebrnąć przez największe absurdy codzienności, chroniąc posiadacza przed utratą zmysłów. Który wierzy, że  gdzieś za tym szarym piekłem kryje się jego niebo.

Cel może ocalić Ci życie, kiedy toniesz. Chyba, że nadzieja, którą żyjesz, jest tylko złudzeniem…

Continue Reading

KOBIETA Z INNEGO ŻYCIA

Zabawa w udawanie, że mnie nie ma, sprawia mi przyjemność. I już wiem, dlaczego. Po prostu… Przez całe życie nie posiadałem żadnej supermocy. A teraz jestem niewidzialny.

Zmieniłem się przez ostatni rok. I w środku, i na zewnątrz.

Dostrzegło to może kilkanaście osób. Na razie…

Continue Reading

PUSTA KARTKA

Nigdy nie potrzebowałem psychoterapeuty. Zawsze wystarczała mi pusta kartka.

Z reguły jedna dziennie, czasem więcej. W najgorsze dni wymiotowałem słowami tak długo aż koślawe pismo wypełniło kilkanaście stron. Przelewanie myśli na papier jest jak polowanie na motyle, ćmy i inne robactwo, wirujące w głowie gęstymi chmarami. To, co uda mi się złapać, preparuję na kartce. Gdy już to zrobię często jestem zaskoczony tym, co widzę. Choć nabazgrałem te słowa przed momentem. Dziwne… Czasem dopiero podczas takich połowów zdaję sobie sprawę z istnienia różnych myślorobali.

Continue Reading