APATIA

Siedzę nad pustą kartką, półprzytomny i przerażony własną niemocą. Nie mam sił, by cokolwiek napisać. Zaciskam zęby, uświadamiając sobie, że ten marazm trwa od kilku dni. Nieważne, co robię, nieważne jak mija dzień – każdego wieczoru i tak jestem wycieńczony. Kiedyś o tej porze wyrzucałem z siebie myśli jak szalony. Pisałem na przemian powieść i bloga, prowadziłem też notatnik ze szkicami innych historii – takich, za które zabiorę się w bliżej nieokreślonej przyszłości. W mojej głowie aż roiło się od pomysłów, a ja ledwo nadążałem z ich zapisywaniem.

Continue Reading

BEZ MARZEŃ BYŁBYM NIKIM

Lato trwa nadal, więc chyba powinienem pisać w cieplejszych barwach. Przychodzi mi to z trudem, poza jednym tekstem. To drobna urocza rzecz o zerowym stężeniu melancholii. Ale na nią przyjdzie czas później.

Ostatnie dni zlewają się w jedno, zupełnie jakby czas się zatrzymał. Sobota, niedziela, poniedziałek, wtorek… Patrząc na kalendarz zdaję sobie sprawę, że dni mijają tak niedorzecznie szybko. Jednak nie czuję tego na własnej skórze. Może dlatego, że moje życie toczy się ostatnio wokół tych samych miejsc i piosenek.

Continue Reading

PUSTA KARTKA

Nigdy nie potrzebowałem psychoterapeuty. Zawsze wystarczała mi pusta kartka.

Z reguły jedna dziennie, czasem więcej. W najgorsze dni wymiotowałem słowami tak długo aż koślawe pismo wypełniło kilkanaście stron. Przelewanie myśli na papier jest jak polowanie na motyle, ćmy i inne robactwo, wirujące w głowie gęstymi chmarami. To, co uda mi się złapać, preparuję na kartce. Gdy już to zrobię często jestem zaskoczony tym, co widzę. Choć nabazgrałem te słowa przed momentem. Dziwne… Czasem dopiero podczas takich połowów zdaję sobie sprawę z istnienia różnych myślorobali.

Continue Reading

BOJĘ SIĘ NORMALNEGO ŻYCIA

– Wojtek… Kim będziesz, jeśli nie wyjdzie ci z pisaniem?

– Trupem.

Jest zaskoczona moją odpowiedzią. To, co przebiega przez jej spojrzenie, przypomina mi jak cienka jest granica między zdziwieniem a przerażeniem.

– To nie była żadna samobójcza sugestia. – Upijam z kieliszka delikatny łyk whisky z colą. Cały czas obserwując jej zmieniający się wyraz twarzy, który w końcu zatrzymuje się na niepewności. – Przecież mnie znasz. Potrzebuję wolności, wiesz?

Continue Reading

OPOWIEŚĆ ROZBITA NA DWA WĄTKI

Wszystko ma swój koniec. I dobrze o tym wiem. Mimo tego zadaję sobie pytanie: Dlaczego tak szybko?

Całując ją na pożegnanie, myślę, że to ostatni raz. Dziewczyna uśmiecha się smutno, wyswobadzając się z moich objęć. Kilka sekund później znika w pociągu, a ja odwracam się i odchodzę. Tak po prostu.

Continue Reading