BEZ MARZEŃ BYŁBYM NIKIM

Lato trwa nadal, więc chyba powinienem pisać w cieplejszych barwach. Przychodzi mi to z trudem, poza jednym tekstem. To drobna urocza rzecz o zerowym stężeniu melancholii. Ale na nią przyjdzie czas później.

Ostatnie dni zlewają się w jedno, zupełnie jakby czas się zatrzymał. Sobota, niedziela, poniedziałek, wtorek… Patrząc na kalendarz zdaję sobie sprawę, że dni mijają tak niedorzecznie szybko. Jednak nie czuję tego na własnej skórze. Może dlatego, że moje życie toczy się ostatnio wokół tych samych miejsc i piosenek.

Continue Reading

PUSTA KARTKA

Nigdy nie potrzebowałem psychoterapeuty. Zawsze wystarczała mi pusta kartka.

Z reguły jedna dziennie, czasem więcej. W najgorsze dni wymiotowałem słowami tak długo aż koślawe pismo wypełniło kilkanaście stron. Przelewanie myśli na papier jest jak polowanie na motyle, ćmy i inne robactwo, wirujące w głowie gęstymi chmarami. To, co uda mi się złapać, preparuję na kartce. Gdy już to zrobię często jestem zaskoczony tym, co widzę. Choć nabazgrałem te słowa przed momentem. Dziwne… Czasem dopiero podczas takich połowów zdaję sobie sprawę z istnienia różnych myślorobali.

Continue Reading