#GRUNGE

Przeczesuję dno dysku twardego w poszukiwaniu starych zdjęć. Starych, czyli przeważnie sprzed kilku miesięcy. Cóż… Bywam sentymentalny, zwłaszcza w tak ponure dni. Niemal przeraża mnie to jakim tempie zmienia się mój wygląd. Aż boję się, kim będę za parę lat.

Skórzana kurta, krótkie blond włosy i zabójczy wzrok. Jak młody neonazista. Rok później po tamtym mnie nie ma już śladu. Jest za to długowłosy, brodaty facet w luźnym ciemnoniebieskim sweterku. Trochę jak hippis.

Trafiam na parę zdjęć, którymi mógłbym zdobyć internet. Może kiedyś skorzystam z tych paru dżokerów w rękawie. Przydadzą się, jeśli zdarzy mi się wylądować na dnie. Wtedy nie będzie już nic do stracenia.

Znalazłem kilka zdjęć, zrobionych na potrzeby bloga. Ostatecznie trafiło tutaj tylko jedno z nich. Reszta pojawiła się na Instagramie, jednak praktycznie nie dbam o to medium. Pisarz ma ważniejsze sprawy na głowie niż social media. Co do mojego instagrama –  trafia tam niewielka część moich czytelników. Zresztą, będzie on niebawem nieaktywny, bo promowanie tam literatury nie ma większego sensu.

Jednak pisarz o wizerunek powinien zadbać. Jego zdjęcia powinny się gdzieś pojawiać. Nazwiska szybko wypadają z pamięci, ale twarze są mniej ulotne. Wielokrotnie się na tym przyłapałem. Zwłaszcza, gdy regularnie czytałem parę czasopism literackich. Każdego miesiąca w mojej czytelniczej świadomości pojawiali się nowi autorzy. Najpierw czytałem ich notki biograficzne, dopiero później opowiadania. Czasopisma rzadko dodają do tych notek zdjęcia autorów. Jednak QFant to robił. I co w związku z tym?… Dużo łatwiej zapamiętać nazwisko, które potrafisz połączyć z twarzą.

Dopuszczam do świadomości, że dla wielu czytelników jestem po prostu niematerialnym bytem. Bez nazwiska. Po prostu autorem. Samozwańczym pisarzem z internetu. Niby na podstawie miniaturki pod każdym wpisem czytelnik może ukształtować w swojej głowie mój obraz. Jednak niepełny, rozmyty i ulotny.

Zamierzam go trochę utrwalić. Wspomnieniem trwającej zaledwie kilka minut sesji na tle odrapanej ściany. Tylko trzy zdjęcia. Nie chcę, żeby ktoś zarzucił mi narcyzm.

 

Dobrze pamiętam dzień, w którym zostały wykonane. Piękna kobieta, brudna muzyka i błąkanie się po mieście. Potem tworzyliśmy. Dzieląc tą samą – zamkniętą w czterech ścianach – przestrzeń.

Kilka dni później, gdy byłem już sam, napisałem Boję się normalnego życia.

Wracając do zdjęć… W moich wyobrażeniach pierwsze ze zdjęć widniało jeszcze niedawno na tylnej okładce mojej debiutanckiej książki. Ale to już niemożliwe. Wydam ją pewnie dopiero za parę lat, a to zdjęcie zdążyło się trochę zdezaktualizować w ciągu kilku miesięcy. Teraz włosy sięgają mi po ramiona, a twarz nieco zarosła. Trudno przewidzieć, jaki będę za kilka lat. Nawet stara skórzana kurtka, którą mam na sobie na tych zdjęciach przeszła już na emeryturę. Jest kilkanaście lat starsza ode mnie, więc już zasługuje na odpoczynek. Jest już zbyt przetarta i rozdarta w paru miejscach. Przywiązuję się do przedmiotów, zwłaszcza starych. Ale nie chciałem, by doczekała momentu aż zacznie rozpadać się na moim ciele. Dlatego dałem jej odpocząć.

Nie znalazłem na jej miejsce nowej. Nowy lśniący szajs mnie nie obchodzi. Ale chętnie odkupię dobrze zachowanego starocia.

Nieobecność skórzanej kurtki sprawiła, że zacząłem chodzić w płaszczu. I polubiłem swetry.

Niebawem na łamach bloga pojawi się aktualizacja wizerunku. Chciałbym, żebyś zapamiętał moją twarz. I nazwisko. Żeby uniknąć przykrej sytuacji, w której przejdziesz w księgarni obok uginającej się od nowości półki. Nie zwracając uwagi na debiut gościa, którego powinieneś skądś kojarzyć…

Fot. Gabriela Dyga

Podobne

4 komentarze

  1. Masz rację zdjęcie jest ważne.
    Na tym podanym przez Ciebie kojarzysz mi się z buntownikiem, człowiekiem niedopasowanym do świata. Czy jest tak?
    Ciekawa jestem najnowszego. Kogo tym razem sobie wyobrażę, patrząc na nie?

    1. Mhm. 🙂 Ale nie takim, który non stop rzuca „kurwami”, pluje na chodnik i dewastuje przystanki. 😉 Pisarz powinien mieć nieco więcej klasy.

  2. Pisarz powinien dbać o wizerunek? Każdy musi dbać o swój wygląd i o wygląd nośnika na którym tworzy np. u Ciebie nie działa link do FP – i to nie jest złośliwość.
    Pozdrawiam.

    1. Dzięki za komentarz. 🙂 A jeśli chodzi o link do fb – dezaktywowałem fanpejdż. Nie potrafię go prowadzić, żeby to robić rzetelnie trzeba non stop być w social mediach, wrzucać zdjęcia swoich posiłków, mędrkować o polityce, narzekać na życie w Polsce, od czasu do czasu puścić streama. Czasem powinienem też rzucić górnolotną sentencją. W końcu kreuję się na inteligentną personę. 😉
      Patrząc na rekinów social mediów, często wydaje mi się, że tego właśnie oczekują ludzie. :/ A to, co chcę im dać powinno zmieścić się na blogu – a później również na papierze.
      W ogóle zapomniałem o pozbyciu się ikonki fb, okupacyjnej flagi Zuckerberga.
      Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *