WYNALAZKI

Zastanawiał się, czy ludzkość dobrze wykorzysta jego wynalazki.

Bogowie, zsyłając na ziemię Pierwsze Przedmioty, nie mieli takich dylematów – wiedzieli o przyszłości wszystko. Może Pierwsze Przedmioty są wszystkim, już więcej nie trzeba. Bogowie nie tworzyli dodatkowych, bo wiedzieli, że ludzie mogą doprowadzić do katastrofy.

Continue Reading

WOLNOŚĆ SŁOWA? MARNE KłAMSTWO

W 1992 roku władze stanu Waszyngton zaproponowały ustawę, mającą zdelegalizować sprzedaż płyt, których treść bądź okładka, miałaby charakter „erotyczny”, „demoralizujący” itd. Szerokie protesty muzyków, przede wszystkim punkowych i grunge’owych, sprawiły, że ustawa ostatecznie  nie weszła w życie.

Treści erotyczne i demoralizujące… To przecież brzmi  jak cukierkowate moralizatorstwo!

Wyobrażacie sobie świat, w którym weszła w życie taka ustawa? Bo moja wyobraźnia szaleje…

Continue Reading

WIECZNIE NIESZCZĘŚLIWY

Nawet nie wiesz jak to jest.

Hiperaktywność… Mózg produkuje tysiące pomysłów na minutę, spośród których zaledwie kilka wydaje się mieć większą wartość. Podążam za tymi złotymi myślami, wręcz biegnę, próbując je rozwinąć… Mój umysł próbuje dogonić tyle rozgałęziających się wątków. To zdaje się nie mieć końca. Ciało coraz bardziej odczuwa zmęczenie, lecz umysł działa na coraz wyższych obrotach. Gdybym był maszyną, mój procesor byłby rozgrzany do czerwoności.

Continue Reading

SZEPT

Gdybym miał odrobinę talentu plastycznego, namalowałbym teraz pęknięte niebo.

Albo i nie. Co prawda czuję czym jest pęknięte niebo, ale nie wiem  jak ono wygląda. I – szczerze mówiąc – wolę nie wiedzieć.

Wystarczy, że czuję… pulsujący ból otulony pustką.

Continue Reading

LUDZIE JAK KRÓLIKI

Jedni uważają go za mistrza horroru. Inni określają jego prozę jako „literackie disco polo”.

Mowa o Grahamie Mastertonie, którego osobiście mistrzem bym nie nazwał. A przynajmniej nie horroru, ani thrillera. Tylko… nie, osoba parająca się niemoralnym rzemiosłem nie zasługuje na miano mistrza.

Continue Reading

PAPIEŻ, WAMPIRY I OBURZENI KATOLICY

Wracam do mieszkania i przechodząc obok KUL-u mijam grupę idących chwiejnym krokiem metali, uzbrojonych w butelki taniego wina. Przechodzę na drugą stronę, nim moje nozdrza zaatakuje smród niemytych ciał, wymiocin i gówna. Jeszcze któryś z nich zatoczyłby się na mnie… Wtedy dotknąłby mnie swoimi brudnymi łapskami. Fuj.

Continue Reading