PRZYPOWIEŚĆ O SZCZURACH

Cel w życiu, istotna rzecz. Czym byłoby życie bez celu, jeśli nie ponurą wegetacją?

Cel pomaga przebrnąć przez największe absurdy codzienności, chroniąc posiadacza przed utratą zmysłów. Który wierzy, że  gdzieś za tym szarym piekłem kryje się jego niebo.

Cel może ocalić Ci życie, kiedy toniesz. Chyba, że nadzieja, którą żyjesz, jest tylko złudzeniem…

TONĄCE SZCZURY RICHTERA

Wrzucony do śliskiej kadzi z zimną wodą spanikowany szczur pływa w kółko. Tylko przez kilkanaście minut… Bo tylko tyle trwa jego walka o życie.

Gdy kolejny szczur zaczyna tonąć, przychodzi mu niespodziewany ratunek. Widzi wysunięty w  jego stronę  kij. Szczur resztkami sił chwyta go pazurka i – wdrapując się na niego – wydostaje się z kadzi. Dobry pan osusza go i wkłada do bezpiecznej klatki. Szczur chwilę odpoczywa, by… znów wylądować w wodzie.

To niewiarygodne, ale jego walka trwa dwie doby. Pływa w kółko, w morderczym wyścigu z samym sobą, wierząc, że zaraz w wodzie pojawi się zbawienny kij. Znów wbije się w niego pazurami, wydając z siebie westchnienie ulgi. Potem wdrapie się po nim i wyjdzie z kadzi, tak samo jak wcześniej. A pan osuszy go i zaniesie go z powrotem do ciepłej bezpiecznej klatki.

Walczy… Czeka na kij… Płynie… To piekło zdaje się nie mieć końca. Ale myli się. Bo końcem jest śmierć.

Wycieńczony wstrzymuje swój ostatni oddech. Pół minuty później jeszcze raz próbuje zaczerpnąć powietrze, ale jego małe płuca zalewa woda. Zimna, piekąca… jakby zaraz miała rozerwać jego wnętrzności. Ciałem szczura wstrząsają ostatnie spazmy.

Przeskurwysyn, pomyślał zapewne Curt Richter, notując, że szczur wytrzymał aż 48 godzin. Potem wyławia jego ciało i wyrzuca do kosza.

Czas na kolejnego szczura…

 

NIE CHCĘ BYĆ KOLEJNYM SZCZUREM

Gdy tylko dowiedziałem się o eksperymencie Richtera, od razu dostrzegłem w nim mroczną przypowieść. Wyobraziłem sobie też inną wersję. Zamiast szczura mamy w niej człowieka. Zamiast Richtera – Boga. Albo Fortunę z zawiązanymi oczami, przez co nie wie, w którym momencie i komu wysunąć drabinę ratunkową. Podpierając się berłem, ślepa dama kroczyłaby między kadziami z tonącymi ludźmi. Byłaby też głucha na ich zawodzenia i modlitwy – ludzie są za mali, by bogowie zdołali ich usłyszeć.

Teraz zawężam akcję przypowieści tylko do swojej kadzi. Nie najgorszej… Choć mam ograniczone możliwości, zresztą jak każdy. Pływam w kółko– od rana do nocy. Ale to nie jest bezustanny wyścig o przetrwanie. W mojej kadzi są wyspy, którym dałem mało wyszukane nazwy – Dom, Miłość, Wyobraźnia itd. Niektóre są chwiejne i mogą wkrótce zatonąć. Zwłaszcza te, które dzielę z innymi. Ale zawsze… Zawsze znajdzie się miejsce, w którym mogę się zatrzymać.

Wiem, że kiedyś cały mój świat – zamknięty w tej kadzi – zatonie. Taka kolej rzeczy.

Nie chcę być kolejnym szczurem. Nie chcę, żeby moja walka opierała się na czekaniu. Na pewną śmierć, bądź niepewne zbawienie.

Wierzę, że moje życie jest czymś więcej niż chorym eksperymentem. I że nie każdy bóg jest Richterem.

A mój cel to coś więcej niż złudzenie.

Podobne

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *